środa, 5 września 2012

na kolanach

Dziś przez kilka chwil Meli pozwoliła sobie posiedziec na moich kolanach. Zbiorowisko kostek okrytych skórą, długie nogi nie wiedzą jak się ułożyć, wreszcie udaje się przytulić je do tułowia i wtedy czuć jak pies całym ciałem próbuje przylgnąć do człowieka, łapy przyciska mocno jakby chciał przylgnąć na zawsze. Tak się zastanawiam - czy znajdzie się ktoś kto zechce użyczyć swoich kolan Meli na stałe?

1 komentarz:

  1. Na kolanach to powinien iść jej pierwszy właściciel na Jasną Górę do Częstochowy,a i to watpię czy mu Matka Boska wybaczy :(

    OdpowiedzUsuń