Trochę długo nie pisałam, ale mieliśmy z Melą "biegunkowy zawrót pupowy" :) Ponieważ ten problem nie chciał ustąpić, udaliśmy się do lecznicy gdzie trafiliśmy na naprawdę porządną panią vet:) i możemy ja polecić wszystkim psiakom. Jest to pani Katarzyna Springer:)
Meli dostała przez 8 dni antybiotyk plus dodatkowo, ponowne odrabaczanie i specjalna pastę czekoladową (która była MNIAM! ). Jest już prawie dobrze (tak na 90%) i mam nadzieję że nawrotu nie będzie.
Mamy też wieści z Pogotowia dla Zwierząt że na Meli czeka dom stały pod Szczecinem!!!:))) To wspaniała wiadomość i super że sunia jedzie do domku który będzie już na stałe jej. Nie wiem skąd nowi opiekunowie Meli dowiedzieli się o niej, ale mam nadzieję że będą ją bardzo kochać i dadzą znać raz na jakiś czas co tam słychać. Meli jest bardzo inteligentnym psem. W ciągu ostatniego tygodnia nauczyła się:
- wskakiwać po pojemniku na papier na szafki kuchenne, po to żeby sięgnąć po dental stiksy odłożone na lodówkę
- otwierać sobie drzwi z klamki
- załatwiać grubsza potrzebę tylko na dworze
- siusiać na dworze a jeśli już trzeba w domu, to na podkład
- rozpoznaje swoją obrożę (kiedy biorę ja do ręki, natychmiast podchodzi i nadstawia kark do zapięcia, kiedy biorę do ręki obrożę innego psa, Meli stoi spokojnie metr dalej i uważnie obserwuje) i wie że obroża=spacer
-bawić się z innymi psami w "przeciąganie" pluszowej zabawki.
Dużo prawda? Teraz uczymy się wykonywać polecenie "siad" :)
W czwartek maja przyjechać po Meli...
Jeszcze jedna ważna rzecz. W przychodni są dwa koty - Meli miała okazję pokazać jak traktuje miauki. Zero agresji, zero gonienia, lekko zainteresowane obwąchiwanie. Meli lubi koty:)))
Melisa.Pies dziewczyna uratowana od pewnej śmierci z głodu i pragnienia. Dwa lata trzymana na 50 cm łańcuchu w Postróżu pod Płońskiem. Odebrana w czasie interwencji Pogotowia dla zwierząt. Będziemy jej domem tymczasowym - na czas odzyskiwania sił i zaufania do ludzi, poszukiwań i znalezienia domu stałego.To jest Tao Melisy - jej droga z piekła do nieba ludzkiej miłości. Towarzyszcie nam i pomóżcie w tej drodze aby jak najszybciej Melisa znalazła swoje własne miejsce. Zostań fanem Melisy.
wtorek, 25 września 2012
środa, 12 września 2012
Kilogram więcej - hurrra!
We wtorek odwiedziliśmy przychodnię Fiolka w Al.Waszyngtona gdzie pozwalają nam kontrolować wagę. Meli bardzo grzecznie stoi na wadze jak widzicie:)
Po ważeniu biegalismy w parku:)
i to nam sprawiło TAAAKĄ radochę :)
Coraz częściej Meli załatwia swoje potrzeby na dworze.
oto dowód:)
Zrobiliśmy małe wizytówki i dajemy je ludziom w parku, pod sklepem, na ulicy. Oczywiscie nie wszystkim, tylko tym którzy mówią np: ale ładny piesek!:) albo: dlaczego jest taki chudy??? itp. Tak wyglada wizytówka Meli:
i wyobraźcie sobie ze wczoraj wieczorem pewna pani zadzwoniła do mnie i powiedziała że rozprowadzi informację o Meli po swoich znajomych:) Może w ten sposób Meli znajdzie swój domek? Trzymamy kciuki!!!
widzicie? OSIEM kilo!!! Cały kilogram wiecej niż przed tygodniem!!!
Poza tym pani w przychodni zaproponowała że powiesi ogłoszenie o poszukiwaniu DS dla Meli. oczywiscie skorzystamy i dziękujemy. Nie wiem tylko czy to jest najlepsze miejsce, w końcu wszyscy którzy tam przychodzą mają już psy lub koty...
Coraz częściej Meli załatwia swoje potrzeby na dworze.
oto dowód:)
Zrobiliśmy małe wizytówki i dajemy je ludziom w parku, pod sklepem, na ulicy. Oczywiscie nie wszystkim, tylko tym którzy mówią np: ale ładny piesek!:) albo: dlaczego jest taki chudy??? itp. Tak wyglada wizytówka Meli:
i wyobraźcie sobie ze wczoraj wieczorem pewna pani zadzwoniła do mnie i powiedziała że rozprowadzi informację o Meli po swoich znajomych:) Może w ten sposób Meli znajdzie swój domek? Trzymamy kciuki!!!
wtorek, 11 września 2012
NIEDZIELA WŚRÓD LUDZI
W niedzielę wybralismy się razem z Meli na piknik rodzinny "American Dream". Pojechałyśmy autem - Meli grzecznie siedziała na tylnym siedzeniu. Nie ma choroby lokomocyjnej, nie drapie w szyby, nie niszczy tapicerki - bardzo dobrze bo samochód w połowie jeszcze banku:) Na pikniku było mnóstwo ludzi i sporo hałasu. Mimo tego Meli była bardzo grzeczna - kiedy gralam w scrabble leżała spokojnie przy stoliku:)
Meli chyba bardzo spodobał się pobyt na pikniku, gdzie wiele osób glaskało ją po głowie i przemawiało do niej czule bo wieczorem kiedy musiałam wyjść na chwilę z domu bez psów, Meli myk! koło moich nóg i już czeka na klatce schodowej:D Przedtem musialam ja zapraszać do wyjścia. Pies wraca do życia:)
Meli chyba bardzo spodobał się pobyt na pikniku, gdzie wiele osób glaskało ją po głowie i przemawiało do niej czule bo wieczorem kiedy musiałam wyjść na chwilę z domu bez psów, Meli myk! koło moich nóg i już czeka na klatce schodowej:D Przedtem musialam ja zapraszać do wyjścia. Pies wraca do życia:)
poniedziałek, 10 września 2012
Sobota w parku
Za nami pełen emocji weekend:)
Sobota. Wybraliśmy sie na kilka godzin do parku skaryszewskiego. Pogoda cudowna, cieplutko, słonko świeci. Czasem chmurka w ksztalcie strusia pędziwiatra:)
Zakupiony identyfikator w kształcie łapki ozdobił obrożę Meli i odważylismy się na łaczce w parku, zdjąć smycz. Ale byla radocha z biegania! Przepraszam ze Meli kawałkami ale tak szybko biegala w kółko, ze aparat nie nadążał :)
Po 20 minutach biegania krótki odpoczynek.
Meli bedzie swietnym psem - towarzyszem biegacza lub rowerzysty. Ma długie nogi i lubi biec w równym rytmie, nie szarpie smyczy tylko dostosowuje swoje tempo i kierunek biegu do człowieka - widać że sprawia jej to przyjemność.
W parku Meli miała mozliwość poznać inne psy. Jest raczej ostrożna, ale nie wykazuje zadnych oznak agresji. Boi się trochę i oglasza to obszczekiwaniem psów które są znacznie od niej większe.
Ponieważ mieliśmy w parku kocyk i miskę z wodą, mniej więcej po 15 minutach "leżakowania" Meli uznala chyba że łąka jest nasza i każda nowo przybyła osoba z psem, dzieckiem albo bez, była obszczekana zzawiadamiająco na powitanie. Gdyby Meli trafiła do domu z ogrodem bylaby świetnym stróżem - lepsza niż monitoring :).
fantastyczne jest to że nie oddala się zbytnio od człowieka, pilnuje się nas i mozna nawet na kilka chwil spuścić ją z oczu, a jest z nami dopiero od tygodnia!
O niedzieli napiszę jutro, do zobaczenia:)
Tutaj w całości:) wilczy chód:)
Meli bedzie swietnym psem - towarzyszem biegacza lub rowerzysty. Ma długie nogi i lubi biec w równym rytmie, nie szarpie smyczy tylko dostosowuje swoje tempo i kierunek biegu do człowieka - widać że sprawia jej to przyjemność.
W parku Meli miała mozliwość poznać inne psy. Jest raczej ostrożna, ale nie wykazuje zadnych oznak agresji. Boi się trochę i oglasza to obszczekiwaniem psów które są znacznie od niej większe.
Ponieważ mieliśmy w parku kocyk i miskę z wodą, mniej więcej po 15 minutach "leżakowania" Meli uznala chyba że łąka jest nasza i każda nowo przybyła osoba z psem, dzieckiem albo bez, była obszczekana zzawiadamiająco na powitanie. Gdyby Meli trafiła do domu z ogrodem bylaby świetnym stróżem - lepsza niż monitoring :).
fantastyczne jest to że nie oddala się zbytnio od człowieka, pilnuje się nas i mozna nawet na kilka chwil spuścić ją z oczu, a jest z nami dopiero od tygodnia!
O niedzieli napiszę jutro, do zobaczenia:)
piątek, 7 września 2012
Sucha podłoga rankiem:))
Słuchajcie!!! super sukces!!! dziś rano okazało się że podłoga (nie licząc podkładu) jest SUCHA a Meliska po wyjściu na dwór od razu na podwórku kucnęła i wysiusiała się, a po kilkuset metrach i "grubszą" potrzebe udało się:))) Jestem z niej taka dumna jak z własnego dziecka :))) co prawda w drodze powrotnej siknęła na klatce schodowej:( ale i tak postęp ogromny:)))
środa, 5 września 2012
na kolanach
Dziś przez kilka chwil Meli pozwoliła sobie posiedziec na moich kolanach. Zbiorowisko kostek okrytych skórą, długie nogi nie wiedzą jak się ułożyć, wreszcie udaje się przytulić je do tułowia i wtedy czuć jak pies całym ciałem próbuje przylgnąć do człowieka, łapy przyciska mocno jakby chciał przylgnąć na zawsze. Tak się zastanawiam - czy znajdzie się ktoś kto zechce użyczyć swoich kolan Meli na stałe?
wtorek, 4 września 2012
Ile waży szczęście?
W tym przypadku równe 7 kg. Dla porównania moja Kulka, która jest o połowę mniejsza i nie ma na sobie grama tłuszczu waży 5,5 kg. Trzeba szybko odkarmić Meli. Narazie jeszcze nie rozumie, że nie trzeba się spieszyć przy jedzeniu - połyka błyskawicznie wszystko bez gryzienia, na spacerze rozgląda się za dodatkowym jedzeniem - suchy spleśniały chleb też próbuje zjeść. W tej sytuacji ogromnym plusem jest to, że pozwala sobie włożyć rękę do pyska i nawet nie próbuje się wykręcać:)
Zaczęła czasem sikać na podkład - jest jakiś postęp. Oby w sobotę nie padało to mamy plany spędzić cały dzień w parku - w wiadomym celu:)
Wczoraj na spacerze pierwszy raz podkoczyła kilka razy i próbowała chwilę bawić się z Kulką w berka:) Jeszcze przy bieganiu trochę nogi się plączą i szybko się męczymy.
Teraz najważniejsze: Meli pierwszy raz położyła się w domu i przymknęła oczy zapadając w krótką drzemkę:D Widać że zaczyna się czuć bezpiecznie:D
Zaczęła czasem sikać na podkład - jest jakiś postęp. Oby w sobotę nie padało to mamy plany spędzić cały dzień w parku - w wiadomym celu:)
Wczoraj na spacerze pierwszy raz podkoczyła kilka razy i próbowała chwilę bawić się z Kulką w berka:) Jeszcze przy bieganiu trochę nogi się plączą i szybko się męczymy.
Teraz najważniejsze: Meli pierwszy raz położyła się w domu i przymknęła oczy zapadając w krótką drzemkę:D Widać że zaczyna się czuć bezpiecznie:D
poniedziałek, 3 września 2012
Pierwszy dzień - foto:)
![]() |
| Pierwszy poranny spacer |
![]() |
| Pięknie chodzę na smyczy:) |
![]() |
| Pełna harmonia w drodze do parku Skaryszewskiego - dziewczęta w parach:) |
![]() |
| Lekka róznica zdań - w którą stronę idziemy? |
![]() |
| rowerzysta? nic wielkiego, nie boję się:) |
![]() |
| Szlachetny profil:) |
Pierwszy poranny spacer -wszystko jest takie nowe!
Własny kocyk , własna miska - apetyt dopisuje.
niedziela, 2 września 2012
Pierwsza noc, pierwszy dzień.
Melisa jest z nami od 20 godzin - pełnych wrażeń - zarówno dla nas jak i dla Meli. Meli jest trochę większa niż wynikało z opisu :) Własciwie wielkość spaniela. Jutro postaramy się dotrzeć do veta i zważyć księżniczkę - leciutka narazie. Pod palcami przy głaskaniu skóra i żebra.
Pierwsze spotkanie z domownikami - suczką gospodynią Kulką - bezproblemowe. Kulka ogonkiem machała aż furczało i Meli też zamachała kilka razy. Potem w domu trochę zazdrości o ludzi było - ale powoli ustala się hierarchia i myślę że wszystko będzie ok.
Pierwsza noc - wydaje się że Meli nie zmrużyła oka - krąży cały czas po mieszkaniu, praktycznie nie kładzie się ani na chwilę.
Ranek. Meli świetnie daje sobie radę z chodzeniem po schodach i na smyczy - aż się nie chce wierzyć że uczy się tego zaledwie od kilku dni - musi być bestia bardzo pojętna. Kolejna zaleta - prawie nie szczeka :)
Byliśmy dziś na długim spacerze w parku skaryszewskim - prawie 3 godziny. Meli boi się dużych psów i takich które podbiegają podskakując - jeży sierść i zaczyna warczeć i poszczekiwać. Inne pieski - bez względu na płeć wita przyjaźnie machając ogonkiem. Niestety spacer nie przyniósł oczekiwanego efektu - ani razu:( Trzymajcie kciuki za nas, bo jak widać droga do czystości będzie niełatwa. Narazie posłanie wylądowało już w pralce - nic dziwnego, pies przyzwyczajony przez całe życie załatwiać się tam gdzie śpi. W ruch poszły podkłady i mop:)
Jutro wrzucę kila zdjęć ze spaceru a dziś już dobranoc:)
ps. Apetyt za trzech - chwila nieuwagi i zrzucona ze stołu miska z sałatką - skorupy na szczęście:)
Pierwsze spotkanie z domownikami - suczką gospodynią Kulką - bezproblemowe. Kulka ogonkiem machała aż furczało i Meli też zamachała kilka razy. Potem w domu trochę zazdrości o ludzi było - ale powoli ustala się hierarchia i myślę że wszystko będzie ok.
Pierwsza noc - wydaje się że Meli nie zmrużyła oka - krąży cały czas po mieszkaniu, praktycznie nie kładzie się ani na chwilę.
Ranek. Meli świetnie daje sobie radę z chodzeniem po schodach i na smyczy - aż się nie chce wierzyć że uczy się tego zaledwie od kilku dni - musi być bestia bardzo pojętna. Kolejna zaleta - prawie nie szczeka :)
Byliśmy dziś na długim spacerze w parku skaryszewskim - prawie 3 godziny. Meli boi się dużych psów i takich które podbiegają podskakując - jeży sierść i zaczyna warczeć i poszczekiwać. Inne pieski - bez względu na płeć wita przyjaźnie machając ogonkiem. Niestety spacer nie przyniósł oczekiwanego efektu - ani razu:( Trzymajcie kciuki za nas, bo jak widać droga do czystości będzie niełatwa. Narazie posłanie wylądowało już w pralce - nic dziwnego, pies przyzwyczajony przez całe życie załatwiać się tam gdzie śpi. W ruch poszły podkłady i mop:)
Jutro wrzucę kila zdjęć ze spaceru a dziś już dobranoc:)
ps. Apetyt za trzech - chwila nieuwagi i zrzucona ze stołu miska z sałatką - skorupy na szczęście:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









