W niedzielę wybralismy się razem z Meli na piknik rodzinny "American Dream". Pojechałyśmy autem - Meli grzecznie siedziała na tylnym siedzeniu. Nie ma choroby lokomocyjnej, nie drapie w szyby, nie niszczy tapicerki - bardzo dobrze bo samochód w połowie jeszcze banku:) Na pikniku było mnóstwo ludzi i sporo hałasu. Mimo tego Meli była bardzo grzeczna - kiedy gralam w scrabble leżała spokojnie przy stoliku:)
Meli chyba bardzo spodobał się pobyt na pikniku, gdzie wiele osób glaskało ją po głowie i przemawiało do niej czule bo wieczorem kiedy musiałam wyjść na chwilę z domu bez psów, Meli myk! koło moich nóg i już czeka na klatce schodowej:D Przedtem musialam ja zapraszać do wyjścia. Pies wraca do życia:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz