wtorek, 25 września 2012

Trochę długo nie pisałam, ale mieliśmy z Melą "biegunkowy zawrót pupowy" :) Ponieważ ten problem nie chciał ustąpić, udaliśmy się do lecznicy gdzie trafiliśmy na naprawdę porządną panią vet:) i  możemy ja polecić wszystkim psiakom. Jest to pani Katarzyna Springer:)
Meli dostała przez 8 dni antybiotyk plus dodatkowo, ponowne odrabaczanie i specjalna pastę czekoladową (która była MNIAM! ). Jest już prawie dobrze (tak na 90%) i mam nadzieję że nawrotu nie będzie.
Mamy też wieści z Pogotowia dla Zwierząt że na Meli czeka dom stały pod Szczecinem!!!:))) To wspaniała wiadomość i super że sunia jedzie do domku który będzie już na stałe jej. Nie wiem skąd nowi opiekunowie Meli dowiedzieli się o niej, ale mam nadzieję że będą ją bardzo kochać i dadzą znać raz na jakiś czas co tam słychać. Meli jest bardzo inteligentnym psem. W ciągu ostatniego tygodnia nauczyła się:
- wskakiwać po pojemniku na papier na szafki kuchenne, po to żeby sięgnąć po dental stiksy odłożone na lodówkę
- otwierać sobie drzwi z klamki
- załatwiać grubsza potrzebę tylko na dworze
- siusiać na dworze a jeśli już trzeba w domu, to na podkład
- rozpoznaje swoją obrożę (kiedy biorę ja do ręki, natychmiast podchodzi i nadstawia kark do zapięcia, kiedy biorę do ręki obrożę innego psa, Meli stoi spokojnie metr dalej i uważnie obserwuje) i wie że obroża=spacer
-bawić się z innymi psami w "przeciąganie" pluszowej zabawki.

Dużo prawda? Teraz uczymy się wykonywać polecenie "siad" :)

W czwartek maja przyjechać po Meli...
Jeszcze jedna ważna rzecz. W przychodni są dwa koty - Meli miała okazję pokazać jak traktuje miauki. Zero agresji, zero gonienia, lekko zainteresowane obwąchiwanie. Meli lubi koty:)))

środa, 12 września 2012

Kilogram więcej - hurrra!

We wtorek odwiedziliśmy przychodnię Fiolka w Al.Waszyngtona gdzie pozwalają nam kontrolować wagę. Meli bardzo grzecznie stoi na wadze jak widzicie:)

widzicie? OSIEM kilo!!! Cały kilogram wiecej niż przed tygodniem!!!
Poza tym pani w przychodni zaproponowała że powiesi ogłoszenie o poszukiwaniu DS dla Meli. oczywiscie skorzystamy i dziękujemy. Nie wiem tylko czy to jest najlepsze miejsce, w końcu wszyscy którzy tam przychodzą mają już psy lub koty...
 
 
 Po ważeniu biegalismy w parku:)

 
i to nam sprawiło TAAAKĄ radochę :)

Coraz częściej Meli załatwia swoje potrzeby na dworze.

oto dowód:)

Zrobiliśmy małe wizytówki i dajemy je ludziom w parku, pod sklepem, na ulicy. Oczywiscie nie wszystkim, tylko tym którzy mówią np: ale ładny piesek!:) albo: dlaczego jest taki chudy??? itp. Tak wyglada wizytówka Meli:


i wyobraźcie sobie ze wczoraj wieczorem pewna pani zadzwoniła do mnie i powiedziała że rozprowadzi informację o Meli po swoich znajomych:) Może w ten sposób Meli znajdzie swój domek? Trzymamy kciuki!!!

wtorek, 11 września 2012

NIEDZIELA WŚRÓD LUDZI

W niedzielę wybralismy się razem z Meli na piknik rodzinny "American Dream". Pojechałyśmy autem - Meli grzecznie siedziała na tylnym siedzeniu. Nie ma choroby lokomocyjnej, nie drapie w szyby, nie niszczy tapicerki - bardzo dobrze bo samochód w połowie jeszcze banku:) Na pikniku było mnóstwo ludzi i sporo hałasu. Mimo tego Meli była bardzo grzeczna - kiedy gralam w scrabble leżała spokojnie przy stoliku:)

Meli chyba bardzo spodobał się pobyt na pikniku, gdzie wiele osób glaskało ją po głowie i przemawiało do niej czule bo wieczorem kiedy musiałam wyjść na chwilę z domu bez psów, Meli myk! koło moich nóg i już czeka na klatce schodowej:D Przedtem musialam ja zapraszać do wyjścia. Pies wraca do życia:)

poniedziałek, 10 września 2012

Sobota w parku

Za nami pełen emocji weekend:)

Sobota. Wybraliśmy sie na kilka godzin do parku skaryszewskiego. Pogoda cudowna, cieplutko, słonko świeci. Czasem chmurka w ksztalcie strusia pędziwiatra:)

 
Zakupiony identyfikator w kształcie łapki ozdobił obrożę Meli i odważylismy się na łaczce w parku, zdjąć smycz. Ale byla radocha z biegania! Przepraszam ze Meli kawałkami ale tak szybko biegala w kółko, ze aparat nie nadążał :)
 
 
Tutaj w całości:) wilczy chód:)
 
 
Po 20 minutach biegania krótki odpoczynek.

Meli bedzie swietnym psem - towarzyszem biegacza lub rowerzysty. Ma długie nogi i lubi biec w równym rytmie, nie szarpie smyczy tylko dostosowuje swoje tempo i kierunek biegu do człowieka - widać że sprawia jej to przyjemność.

W parku Meli miała mozliwość poznać inne psy. Jest raczej ostrożna, ale nie wykazuje zadnych oznak agresji. Boi się trochę i oglasza to obszczekiwaniem psów które są znacznie od niej większe.

Ponieważ mieliśmy w parku kocyk i miskę z wodą, mniej więcej po 15 minutach "leżakowania" Meli uznala chyba że łąka jest nasza i każda nowo przybyła osoba z psem, dzieckiem albo bez, była obszczekana zzawiadamiająco na powitanie. Gdyby Meli trafiła do domu z ogrodem bylaby świetnym stróżem - lepsza niż monitoring :).
fantastyczne jest to że nie oddala się zbytnio od człowieka, pilnuje się nas i mozna nawet na kilka chwil spuścić ją z oczu, a jest z nami dopiero od tygodnia!
O niedzieli napiszę jutro, do zobaczenia:)

piątek, 7 września 2012

Sucha podłoga rankiem:))

Słuchajcie!!! super sukces!!! dziś rano okazało się że podłoga (nie licząc podkładu) jest SUCHA a Meliska po wyjściu na dwór od razu na podwórku kucnęła i wysiusiała się, a po kilkuset metrach i "grubszą" potrzebe udało się:))) Jestem z niej taka dumna jak z własnego dziecka :))) co prawda w drodze powrotnej siknęła na klatce schodowej:( ale i tak postęp ogromny:)))

środa, 5 września 2012

na kolanach

Dziś przez kilka chwil Meli pozwoliła sobie posiedziec na moich kolanach. Zbiorowisko kostek okrytych skórą, długie nogi nie wiedzą jak się ułożyć, wreszcie udaje się przytulić je do tułowia i wtedy czuć jak pies całym ciałem próbuje przylgnąć do człowieka, łapy przyciska mocno jakby chciał przylgnąć na zawsze. Tak się zastanawiam - czy znajdzie się ktoś kto zechce użyczyć swoich kolan Meli na stałe?