wtorek, 4 września 2012

Ile waży szczęście?

   W tym przypadku równe 7 kg. Dla porównania moja Kulka, która jest o połowę mniejsza i nie ma na sobie grama tłuszczu waży 5,5 kg. Trzeba szybko odkarmić Meli. Narazie jeszcze nie rozumie, że nie trzeba się spieszyć przy jedzeniu - połyka błyskawicznie wszystko bez gryzienia, na spacerze rozgląda się za dodatkowym jedzeniem - suchy spleśniały chleb też próbuje zjeść. W tej sytuacji ogromnym plusem jest to, że pozwala sobie włożyć rękę do pyska i nawet nie próbuje się wykręcać:)
Zaczęła czasem sikać na podkład - jest jakiś postęp. Oby w sobotę nie padało to mamy plany spędzić cały dzień w parku - w wiadomym celu:) 
Wczoraj na spacerze pierwszy raz podkoczyła kilka razy i próbowała chwilę bawić się z Kulką w berka:) Jeszcze przy bieganiu trochę nogi się plączą i szybko się męczymy.
Teraz najważniejsze: Meli pierwszy raz położyła się w domu i przymknęła oczy zapadając w krótką drzemkę:D Widać że zaczyna się czuć bezpiecznie:D

1 komentarz: